Drukuj
Odsłony: 547

ZankRoku2019

            Pierwszy raz przystąpiłam do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka jako kandydat podczas młodzieżowej formacji w Ruchu Światło-Życie. Był to kolejny, naturalny etap ku przemianie w Nowego Człowieka, zdolnego do podjęcia jakiegoś daru z siebie, aby pomóc innym, zmienić oblicze Ojczyzny i dawać świadectwo, że można obyć się i bawić bez alkoholu. Uczyniłam to z całym entuzjazmem młodości ,wiary. Miałam wtedy na myśli pomoc konkretnej osobie z rodziny, która nadużywała alkoholu. Trwałam w abstynencji, choć nie było to czasem łatwe, zwłaszcza na imprezach osiemnastkowych, czy potem studenckich. Podpisywałam kolejne krucjaty kandydackie.

 

            Potem problem osoby z rodziny pomyślnie się rozwiązał, ja zmieniłam wspólnotę                    i nie kontynuowałam udziału w KWC. Nadal jednak trwało we mnie to przekonanie, że post od alkoholu jest wielką bronią i pomocą dla uzależnionych, więc już poza krucjata, po krótkiej przerwie, podjęłam abstynencję i modlitwę w ich intencji. I wydawało mi się to słuszne. Po co się zrzeszać .

             Ale Bóg ma swoje drogi i to jest wspaniałe. Wszystko ma swój czas. Tym razem posłużył się moim kochanym mężem, z którym formujemy się w Domowym Kościele od początku naszego małżeństwa. Zaproponował on, abyśmy wzięli udział w rekolekcjach „ KWC w rodzinie”.                    W pierwszej chwili pomyślałam po co? Przecież o krucjacie; „ ja już wszystko wiem, ja to przeżyłam „. Ale potem przyszła druga myśl, że to nie przypadek, to Boże natchnienie. I to była prawda. Po tych rekolekcjach ja podpisałam krucjatę członkowską, a mąż kolejną kandydacką. Uczyniłam to z pełną świadomością, w wolności. Bóg nas prowadzi i do pewnych rzeczy, decyzji musimy po prostu dojrzeć, to łaska. Post jest potężną bronią, świadectwo abstynencji również, ale bycie we wspólnocie ludzi ( KWC ), którzy się za siebie nawzajem modlą o wytrwanie, wspólnie zanoszą modlitwy za uzależnionych według słów Jezusa: „ Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie” ( Mt.28, 19), jest bronią jeszcze  potężniejszą. Wierzę o to.

            Czy bycie w krucjacie jest dla mnie łatwe? Jestem normalnym człowiekiem. Czasem w upalny dzień, gdy widzę ludzi delektujących się zimnym piwem, czy pary w kawiarniach przy lampce wina….. Albo, gdy odbywa się impreza z koleżankami z pracy, proponują alkohol, ty mówisz: „ dziękuję, nie piję”, a one zadają pytanie: „ dlaczego?”. Ale trwam z Bożą pomocą. Uważam, że warto. Wierzę, że moja drobna ofiara połączona z Ofiarą Chrystusa pomoże innym, którzy sami już nie mogą sobie pomóc.

            W tym roku formacyjnym przekonałam się, że temat KWC i przystąpienia  do niej członków  Domowego Kościoła jest tematem trudnym. Niby wszyscy przyznają, że jest to dobra inicjatywa, wartościowa, ale zdecydowanie nie dla wszystkich. To za trudne, w pewnym sensie ograniczające wolność, dlaczego akurat alkohol, dlaczego takie wymagania…. Wątpliwości i  wymówki.  Częściowo je rozumiem. Uważam, że członkostwo w krucjacie jest łaską. Podjęcie jej nie może się odbywać pod jakimkolwiek przymusem. Czasem trzeba do tego dzieła dojrzeć, tak jak ja, mój mąż i dwaj synowie.  Jest jednak coś, co możemy zrobić wszyscy, szczególnie ci, którzy mają największe opory. To modlitwa o łaskę zrozumienia i podjęcia krucjaty w przyszłości. Takie też było postanowienie końcowe w naszym kręgu po całym roku pracy. Polecam.

                                                                       Chwała Panu. Asia