Para Diecezjalna udostępniła świadectwa dane podczas Diecezjalnego Dnia Skupienia.
Ilustruję je zdjęciem z OR III, jedynym jakie posiadam

Admin

                W Domowym Kościele (DK) jesteśmy z mężem od ponad 3 lat. Dzięki przynależności do tej gałęzi Ruchu Światło-Życie pogłębliśmy naszą duchowość małżeńską, zbliżyliśmy się bardzo do Pana Boga i do siebie i dużo łatwiej wychowywać nam dorastające dzieci do życia w Prawdzie. Wszystkie zobowiązania albo jak to lepiej brzmi dary, błogosławieństwa albo perełki, wynikające z przynależności do ruchu, wypełnialiśmy z mężem przez te lata, wszystkie, z wyjątkiem jednego-dwutygodniowych REKOLEKCJI.

Danuta: Przed przyjazdem na rekolekcje czułam obojętność duchową, stałam się „niewolnikiem własnych zobowiązań” a nie córką Boga. Miałam po prostu słabą relację z Jezusem.

Na rekolekcje wyjechałam z otwartością na nowo poznanych ludzi, szczególnie iż jestem mamą na pełny etat siedząc z dziećmi w domu. Tak Pan Jezus pokierował ten czas, że otworzyłam się na Niego samego. Poszczególne dni przygotowywały nas na przyjęcie Jezusa jako naszego Jedynego Pana i Zbawiciela. Pomyślałam, że już raz – po pilotażu – taki akt uczyniłam i czym to ma się różnić od tamtego wydarzenia?  

Jesteśmy małżeństwem 9 lat, a w Domowym Kościele 4 lata. Byliśmy pierwszy raz na długich rekolekcjach, tj. Oazie Rodzin I0 w Wiśniowej. Podjęcie decyzji o wyjeździe na rekolekcje było bardzo trudne. Dla mojego męża to jest najlepszy czas w pracy. Wyrwanie dwóch tygodni z życia dla Pana Boga. Planowanie wyjazdu na długie rekolekcje przesunęliśmy na dalszy plan, aż na spotkaniu naszego kręgu para animatorska oświadczyła nam, że będą się modlić codziennie, aby rodziny z naszego kręgu pojechały na rekolekcje.

Oaza Rodzin I st. Kluczbork

Jola i Marek: Jesteśmy małżeństwem od 29 lat. Z Ruchem Światło Życie związaliśmy się jako młodzi ludzie, na początku lat 80-tych, natomiast do wspólnoty Domowego Kościoła formalnie włączyliśmy się przed trzema laty.

Marek: Jechałem na te rekolekcje z obawą i nadzieją. To pierwsze wynikało z przeświadczenia, że mogę przeżyć rekolekcje jedynie powierzchownie, na poziomie poznania intelektualnego lub ewentualnie uczuciowego, nie pogłębiając swojej relacji z Panem Bogiem. Bałem się, że z uwagi na kilkukrotne już przeżycie rekolekcji oazowych, mogę mieć trudność w nawiązaniu szczerego i „świeżego” kontaktu z Jezusem. Jednak przede wszystkim jechałem z nadzieją, że oto dokonać się może jakaś moja wewnętrzna przemiana, której bardzo potrzebowałem i na którą bardzo czekałem.

Na nasze pierwsze małżeńskie rekolekcje wyruszyliśmy obładowani... bagażami. To nieuniknione z trójką dzieci. Jednak to nie stos walizek, wózek, czy inne rzeczy okazały się dla nas największym bagażem.

OAZA RODZIN I STOPNIA W KOSZALINIE

Olek

Przyjechałem  na rekolekcji  głównie z myślą poukładania sobie spraw zawodowych  i rodzinnych które zaczęły wymykać się spod kontroli. Zbyt duża gonitwa za pieniądzem powodowała chaos w naszym życiu - stąd powstało przymuszenie gdy dowiedzieliśmy się ze są wolne miejsca. Pamiętam jak dziś, gdy po weekendzie, podczas którego dowiedzieliśmy się z żoną o tym, że właśnie zwolniły się miejsca w Koszalinie na rekolekcje pierwszego stopnia, przyszedłem  rano do pracy i nie potrafiłem się do niczego zabrać - ciągle tylko chodziła mi po głowie myśl - "musisz jechać - Twoja rodzina na to zasługuje i potrzebuje tego" przeplatane z myślą "To stawiasz Pana Boga na pierwszym miejscu czy swoją pracę , firmę i całą tą "mamonerię"?

 

  

W dniach 3-9 marca 2017 roku odbyły się w Czarnej Górze rekolekcje tematyczne; ”Boży pomysł na dojrzałe małżeństwo”.