ORAR I Winiowa

Monika i Wiesław                                                                                    Łuków 23.08.2021r

„REKOLEKCJE ORAR I – Wiśniowa 13-17 sierpnia 2021r”

Moi drodzy…….. Justynko i Bogdanie

Nie wiemy od czego zacząć, więc zaczniemy od razu od naszego krótkiego świadectwa, gdyż nie potrafimy przelać na papier, tego co przeżyliśmy na tych  rekolekcjach z Wami i Bogiem. Jak już mówiłem, największym przeżyciem dla mnie ale również dla mojej żony, było Wasze świadectwo dotyczące tzw. „dziesięciny”. Gdy mówiliście o tym świadectwie, wtedy zrozumiałem co tak naprawdę otrzymałem sam ale również otrzymujemy w naszym małżeństwie od Boga. Zrozumiałem, że to wszystko tak naprawdę jest darem od Boga, a nie moją pracą czy zasługą, bo jeszcze tak niedawno nic nie miałem i na nic mnie nie było stać. Podczas Waszego świadectwa uświadomiłem sobie, że „środki finansowe i materialne” jakie do tej pory przekazywałem na różne cele- potrzeby, różnych osób czy instytucji, były tak naprawdę znikome – okruszynami, w porównaniu do tego co otrzymałem od Boga,  a których jeszcze tak niedawno nie miałem. Wasze świadectwo otworzyło mi oczy, że naprawdę warto się dzielić i pomagać potrzebującym, poprzez przekazywanie „dziesięciny”, gdyż Bóg bardziej wynagradza za dary, które dajemy z serca i którymi się dzielimy.

OR III Straszyn

Świadectwo z rekolekcji OR III° w Straszynie

Na te rekolekcje jechaliśmy od dwóch lat. W zeszłym roku się nie udało przez pandemię, ale ponowiliśmy swoje zgłoszenie w tym roku. Moderatorzy zwrócili się do nas z prośbą o podjęcie posługi muzycznej. W tym roku rekolekcje rozpoczynały się od wtorku, a tym samym trzeba było wziąć trzy tygodnie urlopu. Był to dla nas duży kłopot, ponieważ nastawialiśmy się w pracy na max. 2 tygodnie (3 tygodnie urlopu nie jest dobrze widziane, szczególnie w pracy Wojtka). Udało się jednak wyjechać, chociaż tuż przed początkiem rekolekcji, a dokładnie 2 dni przed, nasza najmłodsza córka zaczęła gorączkować. I co tu zrobić w dzisiejszych zwariowanych czasach? Mieliśmy świadomość, że jak nie przyjedziemy, to nikt za Wojtka nie podejmie posługi muzycznej, a tak czy inaczej okazało się, że w rekolekcjach uczestniczy tylko 8 rodzin. Skontaktowaliśmy się z lekarzem, zrobiliśmy test na Covid (wynik był negatywny) i modliliśmy się do Pana Boga, żeby dał światło i pomógł w tej sytuacji. Jeszcze w noc przed wyjazdem Jagódka miała 38° gorączki, ale w trakcie drogi czuła się coraz lepiej i gorączka się już nie pojawiła.

OR III Straszyn

Świadectwo z rekolekcji Oazy Rodzin III° w Straszynie

Małżeństwem jesteśmy 25 lat, w Domowym Kościele 7 lat, mamy trzy córki, najmłodsza 12-letnia Edyta jest z nami na tych rekolekcjach.

Jesteśmy na Oazie Rodzin III° w Straszynie. Myślą przewodnią naszych rekolekcji jest Ecclesia Mater – Mater Ecclesiae / Kościół Matką – Matka Kościołem.

Jadąc na rekolekcje bardzo chcieliśmy poprawić naszą relację, bo ostatnio tak bardzo pochłonięci jesteśmy pracą i różnymi problemami, które oddaliły nas od siebie. Czuliśmy, że będzie to czas, który pozwoli coś zmienić w nas. Na początku jednak pomimo wspólnie spędzanego czasu, wspólnych modlitw, byliśmy jakby obok siebie, a nie razem. Czekaliśmy, kiedy współmałżonek w końcu zrozumie, że to on powinien się zmienić, żeby było lepiej. Tak dotrwaliśmy do XI dnia, gdzie było już naprawdę źle, bo wcześniejsza modlitwa przed Najświętszym Sakramentem jakby nic nie dała. To egoizm, który w nas był, nie pozwalał nam dziękować i przepraszać sobie wzajemnie. Milcząc patrzyliśmy tylko na Pana Jezusa. Dopiero w tym dniu podczas dialogu małżeńskiego Jezus otworzył nasze serca na współmałżonka, odbyliśmy wspólną rozmowę, w której wszystko sobie wyjaśniliśmy bez wypominania. Można powiedzieć, że to, co nas różniło, znikło w jednej chwili.

Jesteśmy Bogu wdzięczni, że w czasie tych rekolekcji przemieniał nas już od pierwszego dnia pobytu, pomimo, że tego jeszcze nie odczuwaliśmy.

Jadwiga i Stanisław Skalscy

rejon IX DK Podhale

OR I Koszalin
Świadectwo z rekolekcji I stopnia w Koszalinie

Małżeństwem jesteśmy od 31 lat, a w Domowym Kościele 27 lat. Mamy dwoje dorosłych dzieci.

W tym roku od 2.07 do 18.07 przeżyliśmy 15-dniowe rekolekcje I stopnia w Koszalinie organizowane przez archidiecezję krakowską. Przed wyjazdem było wiele trudności i problemów i dlatego na rekolekcje jechaliśmy pełni obaw i niepokoju. Okazało się, że niepotrzebnie. Zachęceni przez animatorów naszego kręgu, którzy stwierdzili „to nic, że tak późno jedziecie, to teraz jest wasz czas” – pojechaliśmy. Ale tak naprawdę, to Pan Bóg miał plan dla naszego małżeństwa i zawołał nas na te rekolekcje tu i teraz. Dał łaskę uczestnictwa w nich w pełni, abyśmy mogli cieszyć się z wzajemnego przebywania z sobą i umacniać się w wierze.

OR I Koszalin
Świadectwo z rekolekcji I stopnia w Koszalinie

Szczęść Boże

     Na rekolekcje Oazy Rodzin I stopnia w Koszalinie, dotarliśmy z Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech. W naszych sercach pragnienie wyjazdu na 15-dniowe spotkanie z Jezusem i drugim człowiekiem zrodziło się już rok wcześniej, jednakże podobnie jak u wielu innych rodzin z powodów sanitarnych rekolekcje nie mogły się odbyć.

     Jechaliśmy pełni nadziei, ale również gościły w nas obawy.  Baliśmy się, że nasze dzieci będą mieć problem z adaptacją, w szczególności nasza najmłodsza półtoraroczna córeczka.

ZankRoku2019

            Miniony rok formacyjny w Domowym Kościele pod hasłem „Wolni i wyzwalający” ujawnił jak wiele kontrowersji wzbudza nadal Krucjata Wyzwolenia Człowieka. Pisze o tym Asia w nadesłanym świadectwie: „W tym roku formacyjnym przekonałam się, że temat KWC
i przystąpienia  do niej członków  Domowego Kościoła jest tematem trudnym. Niby wszyscy przyznają, że jest to dobra inicjatywa, wartościowa, ale zdecydowanie nie dla wszystkich. To za trudne, w pewnym sensie ograniczające wolność, dlaczego akurat alkohol, dlaczego takie wymagania…. Wątpliwości i  wymówki.  Częściowo je rozumiem. Uważam, że członkostwo
w krucjacie jest łaską. Podjęcie jej nie może się odbywać pod jakimkolwiek przymusem. Czasem trzeba do tego dzieła dojrzeć, tak jak ja, mój mąż i dwaj synowie.”
 

ZankRoku2019

            Pierwszy raz przystąpiłam do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka jako kandydat podczas młodzieżowej formacji w Ruchu Światło-Życie. Był to kolejny, naturalny etap ku przemianie w Nowego Człowieka, zdolnego do podjęcia jakiegoś daru z siebie, aby pomóc innym, zmienić oblicze Ojczyzny i dawać świadectwo, że można obyć się i bawić bez alkoholu. Uczyniłam to z całym entuzjazmem młodości ,wiary. Miałam wtedy na myśli pomoc konkretnej osobie z rodziny, która nadużywała alkoholu. Trwałam w abstynencji, choć nie było to czasem łatwe, zwłaszcza na imprezach osiemnastkowych, czy potem studenckich. Podpisywałam kolejne krucjaty kandydackie.

Tak, jak długo trwa już ta nasza kwarantanna, tak wiele etapów jej przeżywania doświadczyliśmy przez ten czas …

Jeśli Pan Bóg zabiera jakieś dobro, to tylko po to, żeby dać w zamian czegoś lepszego. Doświadczamy tego bardzo konkretnie w tym wyjątkowym, niełatwym okresie. Początek był wielkim zdziwieniem; nagłą, zupełnie niespodziewaną i głęboką zmianą trybu naszego życia. Wiele w nas było wówczas obaw i swoistego zdezorientowania. Jednak równocześnie pewność obecności Bożej w naszym życiu i w całym świecie, pozwoliła na w miarę spokojne podejście do sprawy i szukanie dobra. Znaleźliśmy go wiele… Przede wszystkim wielkim dobrem była błogosławiona konieczność bycia razem. Mam taką refleksję,